Genius loci Katowice

Wystawa zbiorowa w Galerii 5

Gdzie: Galeria 5, Katowice Miasto Ogrodów, pl. Sejmu Śląskiego 2
Kiedy: 11-października - 19 stycznia 2020
Na wernisaż zapraszamy 10 października o godz. 18.00
 

Kuratorzy wystawy: Katarzyna Łata i Piotr Spek

Autorzy: Leokadia Bartoszko, Wojciech Beszterda, Piotr Borowicz, Artur Dźwirek, Katarzyna Łata
Arkadiusz Ławrywianiec, Joanna Nowicka, Zdzisław Orłowski, Maciej Pasieka, Zbigniew Podsiadło
Robert Pranagal, Jolanta Rycerska, Sergiusz Sachno, Kamila Sammler, Piotr Spek, Wojciech Sternak, Piotr Targosz, Magdalena Wdowicz-Wierzbowska, Danuta Węgiel, Stanisława Zacharko-Łagowska, Andrzej Zygmuntowicz 

 

Podczas wystawy zaprezentowane zostaną różnorodne formalnie, gatunkowo i tematycznie fotografie wykonane w Katowicach.

Temat zdjęć i zarazem tytuł wystawy został sformułowany tak, aby uczestniczących w wydarzeniu artystów ukierunkować na poszukiwania śladów duchowej charakterystyki miasta. Genius loci oznacza bowiem opiekuńczą siłę miejsc, ale również obecność w nich unikalnych cech, które sprawiają, że są jedyne w swoim rodzaju. Z całą pewnością takie są Katowice. Dlatego zostały wybrane jako miejsce fotograficznych eksploracji i wizualnych analiz.

 

Ilekroć przyjeżdżałem na Śląsk czułem, że nie jestem u siebie. To były miejsca nieznane, najczęściej poznawane „w przelocie” pomiędzy pracą, a kolejną drogą. Zawsze tu bywałem „na chwilę”. Ucieszyłem się więc niezmiernie na wieść, że nadarzy się okazja, by być w sercu Śląska, w Katowicach, aż trzy dni - bez obciążenia, bez żadnego powodu związanego z jakimkolwiek obowiązkiem służbowym – jedynym powodem był DUCH MIEJSCA.

Spotkaliśmy się więc w końcówce czerwca 2019 roku w gronie plenerowiczów w Katowicach.    Było nas naprawdę sporo – zjechała cała Polska by odczuć Ducha Miejsca.

Zastanawiałem się co stanowi o tym, że miasto, miejsce, ma „to coś” co nadaje charakter, co sprawia, że czujesz chęć powrotu, że wspomnienie o tym miejscu wywoła uśmiech lub pojawi się refleksja, zaduma i tęsknota.

Odpowiedź jest prosta – bardzo prosta.

Dzień pierwszy był spokojny i leniwy. Były powitania, uściski i dużo radości ze spotkania dawno niewidzianych przyjaciół. Po „Hipnotycznej” i rozgadanej kolacji wciąż było mało więc postanowiliśmy zebrać się w dogodnym miejscu. Padło na pokój hotelowy, w którym nocowałem – był największy i stworzony wręcz do spotkań. Podczas tej pierwszej plenerowej nocy był z nami DUCH MIEJSCA – DUCH DOBRYCH LUDZI.

Dzień drugi – bez żadnych zobowiązań – każdy robi co chce – część plenerowiczów załatwia jakieś swoje sprawy, część jest bez reszty oddana fotografowaniu, niektórzy po prostu odpoczywają.  

Trafiamy z koleżanką i kolegą na NIKISZOWIEC. Dzieje się rzecz niesamowita – czas jest zwieszony pomiędzy jawą a snem, myślą i marzeniem. Chodzimy po dzielnicy, gdzie historia zostawiła bardzo wyraźne ślady „zapakowane” w familokach i ich otoczenie. Plac przy kościele jest sercem tego miejsca. Wchodzimy do kawiarni – gwar i gwara – piękne starsze Ślązaczki spotkały się w samo południe i rozmawiają o życiu, troskach i radościach. Jest znowu z nami DUCH MIEJSCA. Zamawiamy kawę i ciasto – siadamy na leżakach przy kawiarni – mija godzina , mijają dwie – jest z nami DUCH MIEJSCA. Ciepło, kawowo, słodko, leniwie – chyba czuje, że będę chciał tu wrócić.

Dzień drugi to również wernisaż w Galerii Miasta Ogrodów, kolacja i ponowne spotkanie w pokoju nr 326 Hotelu Katowice - skład osobowy pleneru zebrał się chyba w całości bez wyjątku, kto nie był, niech żałuje – był z nami DUCH MIEJSCA.

Dzień trzeci (29.06.2019 – sobota), poranek nieśpieszny, śniadanie, rozmowy i śmiech przy wspólnym stole – jakby nie skończyło się jeszcze nocne spotkanie z pokoju 326, tylko nadal trwało zawieszone na chwile, by uciąć szybką drzemkę.

Dzień był pracowity – dla wybranych – spotkanie plenarne Zarządu ZPAF i dużo spraw do omówienia.

Zbliżała się pora obiadu i trochę już nam doskwierał głód. Postanowiliśmy nie biegać po mieście tylko zejść do hotelowej restauracji. Okazało się, że pomysł był niesamowity, a to co tam zastaliśmy, było dla wielu z nas niczym dotknięcie przez DUCHA MIEJSCA. Wchodzimy do restauracji i jest jakoś dziwnie, coś jest nie tak – czujemy wzrok na sobie i gęstość powietrza jakie wypełnia przestrzeń. Siadamy przy dużym okrągłym stole i jakbyśmy byli nie u siebie. Wtargnęliśmy w jakąś przestrzeń zarezerwowaną nie dla nas – to była przestrzeń dla DUCHA MIEJSCA – były FAJFY. Obiad trwał prawie dwie godziny. Byliśmy na końcu kolejki do zamówień i wydawki z kuchni – w tym dniu najważniejsi byli FAJFUF bohaterowie – spracowani, godnie i odświętnie ubrani Ślązacy. Niewątpliwie był z nami DUCH MIEJSCA.

Późnym wieczorem, po całym dniu,  spotkaliśmy się na „Hipnotycznej” kolacji  i już wydawało się, że pomęczeni położymy się spać, ale zawołał nas DUCH MIEJSCA. Pokój 326 hotelu Katowice stał się znowu miejscem rozmów, dyskusji, emocjonalnych konfrontacji, uśmiechów i cudownego BYCIA RAZEM.

DUCH MIEJSCA to Ludzie, to Przyjaciele, to Historia i Historie, to Zwyczaje i Rytuały, to poczucie ze JESTEŚMY U SIEBIE I JESTEŚMY RAZEM.

Piotr Spek (Genius Loci - Duch Miejsca, Katowice 28-30.06.2019)